Hej ^^
No to już mamy 2 rozdział w pełni skończony.
Wydaje mi się, że mogłoby być o wiele lepiej,
ale nie będę nic z tym robić bo to potrwa wieki.
Następny rozdział będzie po świętach, nie wcześniej.
Zapraszam do czytania i Wesołych Świąt ^^
***
Nastał kolejny piękny dzień. Mimo zimowej pory bardzo ciepły i słoneczny w porównaniu z poprzednim. Przez okno prowadzące do pokoju brązowowłosej piękności prześlizgnęły się pierwsze promienie drażniącego słońca. Dziewczyna miała dziś dużo do zrobienia. Musiała także zająć się swoim czworonożnym przyjacielem. Przeciągnęła się zwinnie niczym kotka i już po chwili zeskoczyła z łóżka. Skierowała się w stronę dużej szafy, pokrywającej całą ścianę, naprzeciwko okna. Wybrała z niej odpowiedni zestaw ubrań i wyszła z pokoju, na korytarz, prosto do łazienki. Miała dziś zamiar udać się do miasta na drobne zakupy, a także wyjść na dłuższy spacer z Demonem. Gdy już się ubrała, doprowadziła włosy, makijaż do porządku wyszła z łazienki i zbiegła po schodach prosto do kuchni. Po drodze przywitała się serdecznie z psem, po czym zabrała się za przygotowywanie jedzenia. Po zjedzeniu kanapek i nakarmieniu zwierzaka oboje ruszyli do miasta.
***
Draco wstał bardzo wcześnie. od rana nie mógł znaleźć sobie miejsca. Chodził po domu bez celu starając się zająć czymś bardziej interesującym niż bezsensowne układanie już i tak ułożonych rzeczy. Wydawał się być lekko zdenerwowany czy zdezorientowany. Myślał o pewnej brązowookiej dziewczynie. Od poprzedniego dnia, w którym ją spotkał nie myślał o niczym innym. Starał się robić coś innego, lecz nie mógł. Gdy wreszcie nadeszła 16.00 chłopak zaczął się szykować. Poszedł do łazienki, wziął szybki prysznic, narzucił na siebie błękitną koszulę z brązowymi łatami w miejscu łokci i podwinął w niej rękawy do połowy przedramienia. Założył czarne dżinsy, doprowadził włosy do artystycznego nieładu i popsikał się swoimi ulubionymi perfumami. Gdy stwierdził, że jest gotowy spojrzał na zegarek, który pokazywał 30 po. Miał jeszcze pół godziny, ale uznał, że ma ochotę na spacer. Zabrał ze stołu klucze, portfel i różdżkę. Po chwili już go nie było.
***
Hermiona prawie całe popołudnie spędziła w parku i na zakupach. Kupiła sukienkę w kolorach czerwieni, różne dodatki pasujące do kreacji i jakieś jedzenie. Same zakupy zajęły jej nie całe 2 godziny. Resztę czasu przesiedziała na ławce opserwując jak jej czworonożny zwierzak bawi się w najlepsze goniąc inne psiaki. Około 15.30 wróciła do domu. Postanowiła wziąć odprężającą kąpiel. Przygotowała wszystkie potrzebne rzeczy wraz z nowo zakupioną skukienką i poszła do łazienki. Napełniła wannę wodą, po czym dolała do niej swój ulubiony bananowy płyn do kąpieli. Zanużyła się w gorącej wodzie na chwilę zapominając o wszystkim. Po dość niechętnym wyjściu, wysuszyła się i zaczęła układać włosy przy pomocy różdżki. Spieła je w mały kok a wystające kosmyki delikatnie pofalowała, by wyglądały naturalnie. Po zrobieniu porządku z włosami zabrała się za makijaż, zakładanie sukienki i dodatków. Spojrzała z uśmiechem w lustro. Była całkowicie zadowolona ze swojego wyglądu, więc zeszła na dół nakarmić Demona i przygotować napoje. Powoli dochodziła 17.00, gdy usłyszała dzwonek do drzwi. Była pewna, że to Draco szybko podeszła do wejścia i bez wachania otworzyła je. Ku jej wielkiemu zaskoczeniu w drzwiach jej oczom nie ukazał się przystojny blondyn, lecz jej przyjaciel. Ron.
- Hej Miona! Co słychać? Ślicznie wyglądasz.
Szatynka była przerażona. Myśl o spotkaniu jej Rudego przyjaciela z Malfoy'em napawała ją lękiem. To mogłoby się źle skończyć.
- Cześć Ron, wszystko dobrze. Nie spodziewałam się Ciebie. Co tu robisz? Chyba nie byliśmy umówieni. - zapytała, starając się ukryć emocje.
- Tak wiem, ale chciałem ci zrobić niespodziankę. Cieszysz się?
- Cieszę się i dziękuje, to miło z twojej strony, ale tak się składa, że jestem dziś bardzo zajęta. Przepraszam Cię. Może wpadniesz kiedy indziej? - zaproponowała z cichą nadzieją.
- Hermi proszę, nie bądź taka.. Nawet godzinki dla starego przyjaciela nie znajdziesz?
- Niestety, bo widzisz Ron ja już jestem z kimś umó… - nagle urwała, gdyż zauważyła blond czuprynę Dracona, który właśnie przechodził przez furtkę.
Chłopak przez chwilę się zawahał, widząc tą rudą łasice stojącą naprzeciwko Hermiony, ale postanowił, że tym razem go zignoruje i zobaczy co w takiej sytuacji zrobi Gryfonka. Wiedział on doskonale, że Rudzielec go nienawidzi najbardziej ze wszystkich i jednocześnie podkochuje się w Granger. Był bardzo ciekawy co za moment się wydarzy. Ruszył, więc pewnym krokiem w stronę wejścia. Dziewczyna już wiedziała, że za chwilę zaczną się kłopoty. Blondyn wszedł na ganek i stanął tuż obok Rona. Uśmiechnął się i powiedział bardziej przyjaznym niż złośliwym tonem:
- Witaj Granger ..i ..Rudzielcu.
Hermiona od razu dostrzegła jak Ron robi się czerwony ze złości, co nigdy nie wróżyło nic dobrego.
- Malfoy!? Co ty tu do cholery robisz?! Wynoś się stąd natychmiast! - wykrzyczał.
- Oj Weasley, Weasley.. Nie wydaje mi się żeby to był Twój dom, więc nie mam najmniejszego zamiaru się stąd ruszać. - powiedział ze złośliwym uśmiechem.
- Dobrze Ci radzę Malfoy zjeżdżaj stąd, ale już, bo Hermiona nie życzy sobie Twojej obecności, ty pieprzony śmierciożerco!
- Ron! Natychmiast przestań! - powiedziała stanowczo dziewczyna już bardzo poirytowana obecnością niespodziewanego gościa.
- O co ci chodzi Miona?! Chcesz mi powiedzieć, że masz zamiar przebywać z tym dupkiem? Nie, nie byłabyś aż tak głupia. Spokojnie, nie martw się zaraz się go pozbędę.
- Tak się składa Ronaldzie, że ten jak to ująłeś dupek jest dzisiaj moim gościem i nie pozwolę Ci go nigdzie wyrzucać! - powiedziała starając się opanować.
Draco słysząc te słowa uśmiechnął się szeroko tłumiąc w sobie śmiech. „No to przekonamy się kto teraz jest górą”- pomyślał patrząc na dalej czerwonego na twarzy Rudzielca.
- Słucham?! Ty chyba zwariowałaś?! Zadajesz się z naszym wrogiem?!
- To nie jest Twoja sprawa! Nie będę Ci się tłumaczyć z kim i kiedy się spotykam. Wiem co robię Ron, jestem dorosła!
Chłopak w tej chwili już nie wytrzymał. Zrobił krok w stronę dziewczyny, złapał mocno za ramiona i zaczął nią potrząsać.
- A właśnie, że będziesz mi się tłumaczyć i to teraz! - wykrzyczał z obłędem w oczach.
- Ałłłłł..!!! To boli! Ron puść mnie natychmiast!
Bezbronna dziewczyna zaczęła się szarpać co zaczęło sprawiać jej jeszcze większy ból. Blondyn obserwując przez jakiś czas całą sytuację postanowił wreszcie zareagować. Widział, że ta ruda łasica nie panuje nad sobą i może zrobić jej krzywdę. Złapał Weasleya za kark i jednym, płynnym ruchem odciągnął od brązowowłosej, co jeszcze bardziej rozwścieczyło chłopaka.
- Nie waż się mnie dotykać kretynie! Pożałujesz tego!
- Ron! Proszę Cię idź już. Porozmawiamy później. - jęknęła błagalnym głosem.
- Ah tak. Więc wolisz Jego ode mnie!? Świetnie! Teraz pokazałaś jaką jesteś żałosną, naiwną szlamą! - wysyczał przez zęby niemal z obrzydzeniem.
Dziewczynę całkiem zatkało. Ostatnie słowa wypowiedziane przez Rudzielca bardzo ją zabolały. Nigdy po nim by się tego nie spodziewała. Łzy same zaczęły spływać jej po policzkach, lecz szybko je starła i postanowiła nie pokazywać mu jak bardzo ją zranił. Zanim zdążyła w jakikolwiek sposób zareagować, zobaczyła jak blondyn z impetem uderza Rona prosto w nos, z którego natychmiast tryska krew, a Rudy spada ze schodów na chodnik. Szatynka cicho pisnęła, ale nic nie zrobiła, bo nie wiedziała co. Gdy Ronald zaczął wstawać z ziemi z zamiarem rzucenia się na Dracona, Hermiona zrozumiała, że musi coś zrobić.
- Dosyć..! - wrzasnęła - Ron, natychmiast wynoś się stąd! Nie chcę na Ciebie więcej patrzeć!
Była na prawdę wściekła zachowaniem swojego przyjaciela. Nie ma żadnego prawa mieszać się w jej życie prywatne, a tym bardziej mówić jej co ma robić i z kim się spotykać, co to to nie. Nigdy nie pozwoli aby ktokolwiek nią dyrygował. Jeszcze czego?! Zły chłopak wstał, spojrzał na nią z pogardą i powiedział:
- Świetnie! Zobaczysz, jeszcze sama przyjdziesz do mnie z płaczem, ale wiedz, że nie masz na co liczyć..!
Obrócił się na pięcie i wychodząc trzasnął furtką.
Dziewczyna prychnęła pod nosem na słowa Rudzielca i teraz już zwróciła się do stojącego obok niej Ślizgona.
- Strasznie Cię przepraszam, nie wiem co w niego wstąpiło.
- Ale ja wiem.. On jest po prostu zazdrosny. - powiedział uśmiechając się przy tym złośliwie, lecz z rozbawieniem.
- Nie pozwalaj sobie Malfoy. [ xD ] Wejdźmy już lepiej do środka. - zaproponowała ukrywając uśmiech.
Przesunęła się, by zrobić miejsce i wpuściła chłopaka przodem. Blondyn wszedł do środka i znalazł się w niewielkim, ale za to bardzo przytulnym przedpokoju. Ściany były w kolorach ciemnego brązu. Po prawej stronie stała biała szafa z dużym lustrem, a po lewej szafka z butami. Zdjął kurtkę i powiesił na jednym z wieszaków w szafie, a następnie poszedł za dziewczyną do dość obszernego salonu połączonego z kuchnią i jadalnią. Kolorami dominującymi były tutaj odcienie czerni, bieli i beżu. Na środku salonu stała brązowa, skórzana sofa, szklany stoik udekorowany niewielkim wazonem z różnokolorowymi kwiatami, dwa czerwone fotele od kompletu i kremowy dywan. Na ścianie widniał dość spory kominek z białej cegły. Draco po chwili rozsiadł się wygodnie na kanapie, która nieznacznie ugięła się pod jego ciężarem.
- Napijesz się czegoś? Wina, ognistej?
- Ooo.. Czyżby nasza wzorowa uczennica dysponowała takim trunkiem jak ognista? No, no, Granger zaskakujesz mnie. - powiedział z uznaniem i mrugnął do niej z uśmiechem.
- No to jak? Napijesz się? - ponowiła pytanie ignorując gest chłopaka.
- Z przyjemnością.
Dziewczyna zniknęła w kuchni. W tej samej chwili naprzeciwko Dracona pojawił się, znany mu już doberman, Demon. Zwierzak przyglądał się mu przez chwilę, po czym podszedł i zaczął skomleć jak szczeniak domagając się pieszczot. Młody ślizgon pogłaskał psa po głowie. W międzyczasie wróciła dziewczyna.
- Widzę, że cię polubił. - stwierdziła odkładając tacę, ze szklankami i butelką whisky, na stolik.
- Może i tak. - odpowiedział dalej gładząc psiaka, który zdążył wskoczyć usiąść na kanapie obok niego.
- A wiesz, że psy znają się na ludziach? Potrafią wyczuć kogoś dobrego .. albo złego. - mówiąc to, uśmiechnęła się szczerze do blondyna.
Był dość zszokowany jej uwagą, ale bez wahania odwzajemnił uśmiech. Zaraz po tym dziewczyna rozlała trunek do szklanek i jedną z nich podała chłopakowi.
- No to co? Może wypijmy za ponowne spotkanie i nowy początek? - uśmiechnął się łobuzersko.
- Za nowy początek!
Na raz, jednym tchem wypili całą szklankę bursztynowego płynu. Chłopak nie ukrywał zdziwienia. Nie sądził, że grzeczniutka Granger potrafiłaby wypić wszystko i nawet się przy tym nie skrzywić. Zaskoczyła go.
„Ona chyba nie jest taka grzeczna i ułożona jak mi się wydawało” - pomyślał i odstawił szklankę.
- Dobra, to może teraz zajmiemy się Twoją blizną. To naprawdę może trochę potrwać i od razu ostrzegam, że to może być trochę nieprzyjemne.
- Nie takie rzeczy się znosiło. - odpowiedziała ze śmiechem reagując na jego powagę i również odstawiła szklankę.
- Ostrzegałem
Wyciągnął różdżkę i złapał Gryfonkę za rękę. Zamknął oczy i zaczął powtarzać szeptem formułkę zaklęcia, wykonując przy tym kilka krótkich machnięć magicznym patykiem tuż nad jej dłonią. Z każdym jego słowem zaczynała odczuwać coraz większy ból. Jedynie myśl o pozbyciu się szpetnej blizny dodawała jej otuchy. Przymknęła oczy. Gdy zbliżała się już do kresu swojej wytrzymałości chłopak skończył nieszczęsne zaklęcie. Dziewczyna odetchnęła z ulgą. Nawet się nie spostrzegła kiedy minęło 20 min. Teraz chłopak sięgnął do kieszeni po fiolkę z eliksirem.
- Proszę. - powiedział wyciągając do niej rękę z eliksirem - Musisz wypić najmniej połowę.
- Co to jest? - zapytała z niepewnością w głosie - Skąd mam mieć pewność, że nie próbujesz mnie otruć? - zadrwiła.
- Eliksir, bez niego blizna całkowicie ci nie zejdzie. Wychodzi na to, że musisz mi zaufać.
- Nie wiem czy mogę Ci zaufać.
- Granger, nie marudź tyko to wypij.
Dziewczyna z oporem i niechęcią w końcu wzięła eliksir od chłopaka i szybkim ruchem przechyliła buteleczkę, sprawiając, że cały znalazł się w jej gardle. Smakował całkiem dobrze, co bardzo zdziwiło dziewczynę. Większość eliksirów, nawet tych bardzo przydatnych i częstych w użyciu smakują paskudnie.
- No i co? Jeszcze żyjesz. - powiedział ze złośliwym uśmieszkiem.
- Oj no już dobrze.. Powiedzmy, że teraz będę ci ufać... czasami.
- No, zuch dziewczynka. - pochwalił ją żartobliwie.
Pokazała mu środkowy palec i nalała do obu szklanek kolejną dawkę ognistej.
- Ej! Ty chcesz mnie upić?
- No nie mów mi Malfoy, że upijesz się dwoma szklankami whisky?
- Bardzo śmieszne.. Może nie dwoma, ale w takim tempie to się może różnie skończyć. - poruszył zabawnie brwiami i uśmiechnął się dwuznacznie do dziewczyny.
- A jednak nadal jesteś bezczelny. - westchnęła, wywracając oczami.
- Cóż, nie wszystko da się zmienić od razu. - powiedział.
Roześmiali się serdecznie. Przez następne dwie godziny rozmawiali o wszystkim i o niczym. Chłopak w pewnej chwili coś sobie przypomniał i ponownie sięgnął po różdżkę.
- No dobra, jeszcze tyko jedno zaklęcie i wszystko powinno zniknąć.
Dziewczyna uśmiechnęła się mimowolnie do chłopaka, a on ujął jej rękę i zaczął ponownie wypowiadać formułkę jakiegoś zaklęcia. Po 5 min blizna zniknęła.
- I już po wszystkim. Nie ma śladu. - powiedział patrząc na jej rękę.
- Dziękuje Ci, nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy! - krzyknęła z radością w głosie i przytuliła chłopaka.
Blondyn był on lekko zaskoczony tym gestem, ale również objął Gryfonkę i wtulił się w jej złociste loki. Trwali tak przez jakiś czas, ale romantyczne chwile przerwał Demon, który wskoczył na kanapę. Zaczął trącać właścicielkę nosem i wtykać się pomiędzy ich. Para oderwał się od siebie, dziewczyna czule, z rozbawianiem spojrzała na psa i pogłaskała go za uchem.
- No widzę że ktoś tu jest zazdrosny. - powiedział.
- Nie. On doskonale wie, że nie jesteś dla niego żadną konkurencją. - zażartowała.
- Ej! No teraz to powinienem się obrazić. - odparł, wydymając usta w dość dziwaczny sposób.
- No cóż Malfoy, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. On jest raczej zazdrosny o to, że nie skupiam na nim całej uwagi. Wie, że niedługo, znowu wracamy do Hogwartu a tam nie będę mu mogła poświęcać aż tyle czasu co teraz.
- Czyli widzę, że ty też planujesz dokończyć naukę w Hogwarcie?
- Jak to ja też? - odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- No ja z Zabinim wracamy do szkoły, bo przez to całe zamieszanie z Voldemortem zaliczyliśmy tyko jeden semestr.
- Mam rozumieć, że cały, kolejny rok będę musiała się z Tobą użerać? - powiedziała robiąc oburzoną minę, ale widać było że się uśmiecha.
- Na to wygląda Granger.
Oboje zaczęli się śmiać. Rozmawiali jeszcze długo o Hogwarcie, o swoich planach na przyszłość i wielu innych sprawach aż zegar wskazał za dwadzieścia północ.
- Chyba powinienem się już zbierać, robi się późno.
Po tych słowach oboje skierowali się do wyjścia. Blondyn założył kurtkę, buty i w towarzystwie Gryfonki wyszedł na ganek.
- Jeszcze raz dziękuje, nie wiem jak Ci się odwdzięczę. - powiedziała.
- W sumie to ja mam już jeden pomysł. - powiedział z chytrym uśmiechem.
Widząc grymas na twarzy dziewczyny dodał.
- Spokojnie Granger.. po prostu chciałbym żebyś poszła ze mną do klubu w piątek. - powiedział tym razem łobuzerskim tonem.
Dziewczyna wahała się co odpowiedzieć. Nie była pewna czy powinna po raz kolejny umawiać się z blondynem.
- Nie wiem czy to dobry pomysł. - odparła starając się jakoś wybrnąć z sytuacji.
- Oj, no przestań Granger. Przecież cię nie ugryzę. - zaśmiał się i spojrzał wyczekująco na dziewczynę.
Miała nadal wątpliwości, ale ostatecznie pomyślała, że to przecież tylko wyjście do klubu. Przecież jest dorosła i może robić o chce, a poza tym on jej pomógł, więc powinna się zgodzić na jego propozycję
- No niech ci będzie. - odpowiedziała już ostatecznie.
- No to jesteśmy umówieni. Będę po Ciebie w piątek o 20 i masz być gotowa. Do zobaczenia.
Nie czekając na odpowiedz cmoknął dziewczynę w policzek i już go nie było. Teleportował się do swojego mieszkania. Uśmiech nie schodził mu z twarzy. Wiedział, że jest na dobrej drodze aby przekonać do siebie Gryfonkę. Sam nie wiedział dlaczego tak mu na tym zależało. Może dlatego że była tak nieprzystępna. Była zupełnie inna niż te wszystkie, puste laski. O nie, ona była zupełnie inna, pyskata i odważna, ale przy tym słodka i delikatna, no i oczywiście cholernie inteligentna. Rzadko spotyka się takie dziewczyny. Draco nawet wątpił, że takie istnieją; połączenie inteligencji i piękna - a jednak. Z takimi myślami udał się do łazienki, a potem do łóżka. Zasnął dość szybko. Nawet nie zdawał sobie sprawy jak bardzo był zmęczony.
***
Jesteś cudna ...koffam to opowiadanie ^^
OdpowiedzUsuń