Cześć!
No to mamy już 3 rozdział naszego opowiadania.
Przez przerwę świąteczną będę mieć trochę więcej czasu
i może dodam coś więcej.
Ten rozdział jest dość krótki
i jest tylko jednym ze wstępów do kolejnego.
Jestem średnio z niego zadowolona, ale sami oceńcie.
~ Patrycja
<z punktu widzenia przyjaciół Hermiony>
***
Ron od wczorajszych wydarzeń przed domem Hermiony nie mógł znaleźć sobie miejsca. Cały czas myśłał co zrobił źle i co tak dokładnie się stało. Za wszelką cenę chciał się dowiedzieć, co Malfoy robił u dziewczyny, którą od tak bardzo dawna kochał. Zawsze był o nią zazdrosny. Denerwował się jak rozmawiała z nieznanym mu chłopakiem, a gdy zobaczył tą blond fretkę u jej boku, wszystko w nim zawrzało jeszcze bardziej niż ostatnimi czasy. Rudy chłopak nie mógł wytrzymać walki myśli w jego głowie, musiał z kimś pogadać. Najlepszą opcją było wyciągnięcie na miasto swojego najlepszego przyjaciela. Bez wahania wyciągnął telefon z kieszeni i wybrał odpowiedni numer.
- Halo? - odezwał się głos w słuchawce.
- Cześć stary.. tu Ron. Możemy się spotkać? Muszę z Tobą jak najszybciej porozmawiać.
Poczerwieniał i spuścił głowę. Harry spojrzał na przyjaciela z szeroko otwartymi oczami. Jak on mógł ją tak nazwać? Przecież doskonale wiedział, że to jej słaby punkt. Sprawił jej dużą przykrość.
- No ja się wcale nie dziwie, że kazała Ci się wynieść. Też bym tak zrobił, bez zastanowienia. Co Ci w ogóle do tego pustego łba strzeliło?! Wiesz jak musiało być jej przykro. Pewnie płakała potem przez całą noc.
Wybraniec był bardzo zły na przyjaciela. Chłopak kochał Hermionę jak własną siostrę i nie mógł pozwolić, a nawet znieść myśli, że ktoś mógłby ją zranić. Rudy wpatrywał się w swoją szklankę z pustym wzrokiem. Było mu wstyd. Wiedział, że Harry ma rację. Gdy Chłopiec, Który Przeżył ochłonął trochę, ponownie zwrócił się do Rona.
- Z jakiej okazji Malfoy złamał Ci nos?
- Jak właśnie tak nazwałem Hermionę. Uderzył mnie, a kiedy zbierałem się z betonu i miałem zamiar mu oddać to ona kazała mi się wynosić.
Zielonooki w ciszy i spokoju analizował każde usłyszane słowo. Nie mógł wyobrazić sobie Malfoy'a stojącego w obronie Gryfonki nie czystej krwi. Przez te wszystkie lata poniżał ją, a teraz nagle stawał w jej obronie? Nie.. to było bardzo dziwne. Z rozmyśleń wyrwał go głos przyjaciela.
- Stary.. powiedz coś.
- Masz ją przeprosić. - powiedział rozkazującym tonem.
- Ja?! Po tym jak mnie potraktowała?! To ona powinna mnie przepraszać!
- O czym Ty mówisz?! To ty zrobiłeś jej niespodziewaną wizytę, naskoczyłeś, zamiast spokojnie porozmawiać, a na dodatek wyzwałeś ją i obraziłeś. Czy ty naprawdę sądzisz, że ona tu zawiniła?!
- Ale, ale.. Co ona niby robiła po nocach z tym dupkiem, hmm..?
- Nie wiem i to nie jest twoje sprawa.. ale.. ale możemy się tego dowiedzieć. Mam pomysł! Pójdziemy do niej i pogadamy. Jeden warunek: Masz ją przeprosić! I nie przyjmuję sprzeciwów. - powiedział surowo.
- No dobrze, dobrze .. przeproszę ją.
Reszta popołudnia minęła in raczej spokojnie. Rozmawiali, pili, aż w końcu po 2 godzinach rozeszli się do domów.
Harry teleportował się przed swój dom przy Grimmauld Place 12. Od niedawna mieszkał w nim razem z Ginny. Po gruntownym remoncie, i całkowitym wyrażeniu swojego artystycznego gustu Gin, okazał się całkiem przytulny. Otworzył drzwi głośno wołając.
- Ginny, wróciłem!
- Jestem w kuchni! Rozbierz się, umyj ręce i chodź, zaraz podam obiad!
Mężczyzna posłusznie wykonał wszystkie polecenia i skierował się do kuchni, gdzie dziewczyna kroiła warzywa do sałatki. Podszedł do niej. Jedną ręką objął w pasie, a drugą odgarnął jej długie włosy z szyi i lekko pocałował.
- Witaj kochanie.
- Gdzie byłeś?
- Spotkałem się z Twoim bratem. Chiał pilnie porozmawiać.
- Coś się stało?
- W sumie to tak.. opowiem Ci po obiedzie.
Przenieśli jedzenie na stół i w milczeniu zjedli posiłek. Ginny poszła do salonu, rozsiadając się na kanapie, a jej chłopak wrócił do kuchni po butelkę wina i kieliszki. Po chwili wrócił, usiadł obok niej, rozlał wino i z powagą opowiedział jej o wszystkim.
- Hmm.. to dziwne, nigdy bym nie powiedziała, że Miona mogłaby się spotykać z Malfoy'em, ale to ani trochę nie usprawiedliwia Rona. Ja już mu nagadam, jak go tylko spotkam, co za idiota!
- Spokojnie kotku.. mamy się z nią spotkać, a on obiecał, że ją przeprosi.
- W takim razie dobrze.. Muszę się z nią koniecznie jutro zobaczyć. Jestem bardzo ciekawa, co to za akcja z tą fretką.
- O! To świetny pomysł! Tobie na pewno wszystko powie.
- Na to nie licz kochanie. Jak będzie chciała to Wam też powie.
- Nieee.. nie możesz mi tego zrobić! Przecież.. - urwał, bo dziewczyna przerwała mu pocałunkiem.
- Jesteś niemożliwa.
- Wiem. Za to mnie kochasz..
Tym razem to on ją pocałował. Cały wieczór minął im w bardzo przyjemnej atmosferze.
***
Super czekam na więcej =)
OdpowiedzUsuńWiesz... Twój blog jest BARDZO podobny do blogu dramiona-la-fin-de-la-vie.blogspot.com
OdpowiedzUsuń